Brazylia – fakty, mity i ciekawostki

graffiti w Sao Paulo

Ostatnio postanowiłam zrobić na facebooku mały research dotyczący tego, co Polakom kojarzy się z Brazylią. Co pierwsze przychodzi nam do głowy, kiedy słyszymy “Brazylia”? Co widzą przed oczami moja rodzina i znajomi, słysząc o moim wyjeździe z Polski i aktualnym miejscu pobytu?

W tym poście chciałabym skonfrontować stereotypy i wyobrażenia, jakie Polska ma o największym państwie Ameryki Południowej, z rzeczywistością. Czy rzeczywiście są tu prawdziwi fani piłki nożnej? Czy karnawał to tylko samba? Czy można się tu napić dobrej kawy? Czy w Brazylii znajdziesz złoto? Czy grozi Ci tu śmierć w faweli albo śmierć gdziekolwiek indziej? Czy w tym kraju mówi się po Hiszpańsku? Na te pytania oraz na wiele innych znajdziesz odpowiedź poniżej. Ponieważ jednak skojarzeń było bardzo dużo, niestety w tym poście będę mogła odnieść się jedynie do wybranej części z nich. Być może jednak pojawi się część druga, dlatego jeśli masz jakiekolwiek dodatkowe pytania po lekturze, koniecznie zostaw komentarz!

1. Piłka nożna, siatkówka i kitesurfing

Brazylia w pierwszej kolejności kojarzy się Polakom z futbolem i bardzo dobrze. Mają oni jedną z najlepszych reprezentacji świata w piłce nożnej. Dodatkowo też całkiem sporo świetnych graczy brazylijskiego pochodzenia zasila również obce kluby piłkarskie, o czym wielu z nas wie. A czy Brazylijczycy jako tacy rzeczywiście są fanami piłki nożnej?

TAK, TAK, TAK I JESZCZE RAZ TAK.
Mnóstwo ludzi chodzi tu w koszulkach swoich ulubionych klubów sportowych na co dzień. Temat meczów jest chlebem powszednim, a rozgrywki wewnątrz krajowe są właściwie równie ważne i ekscytujące jak te międzynarodowe. Dodatkowo w tej chwili np jesteśmy w trakcie “Copa Americana”, czyli mistrzostw Ameryki Południowej (z dodatkiem paru przypadkowych krajów – w tym roku m.in. np Japonii), ponieważ jeden mundial to dla tutejszych kibiców za mało. Dlatego jeśli nie jesteś fanem tego sportu i uważasz go za absolutną nudę… lepiej szybko nadrób zaległości albo po prostu się nie odzywaj.

Ja z kolei ostatnio wybrałam się na mecz na żywo, a relację z tego wydarzenia wrzuciłam tutaj:

Co się zaś tyczy siatkówki i kitesurfingu, powiem tak: założę się, że te sporty mają tu swoich fanów i rzeczywiście jest prawdą, że Brazylijczycy w skali światowej są w nich świetni. Muszę natomiast otwarcie powiedzieć, że ani o jednym, ani o drugim sporcie, podczas całego mojego pobytu tutaj, nie usłyszałam ani razu. No chyba, że w odpowiedzi na jakiś mój komentarz. Jak najbardziej może to być jednak związane z lokalizają, bo trudno przecież o taki kitesurfing np w centrum miasta.

2. Najwspanialsza kawa świata

Nie wiem jak wy, ale ja, kiedy myślę “dobra kawa”, to wyobrażam sobie karmelowe café latte w przeogromnym kubku z pianką i uroczym wzorkiem, aż proszącym się o zdjęcie. W Brazylii moje wyobrażenie spotkało się z… wyśmianiem.

Tutaj Starbucks jest synonimem brudnej wody dla hipsterów. Starbucks to nie kawa, a kawiarnie jemu podobne… po prostu nie istnieją. Nie miałyby tutaj klientów. Nawet Starbucks nie ma ich tutaj aż tak wielu.

Brazylia to prawdziwa, mocna, czarna jak węgiel kawa w maleńkiej filiżance. Są ludzie, którzy piją ją z mlekiem, są tacy, którzy słodzą. Ale żeby dolewać do niej wody?! No cóż. Dla mnie nawet ich “bardzo słaba” wersja kawy, którą nazywają tu “chafé” (czytaj: szafé, które pochodzi od słowa chá, oznajczającego herbatę) jest zdecydowanie za mocna. Faktem jednak jest, że ich kawa, jeśli chodzi o jakość, prawie że nie ma sobie równych. Brazylia jest największym producentem kawy na świecie, a o najlepszą na świecie jakość tegoż produktu walczy z Kolumbią. Brazylijczycy są też ze swojej kawy bardzo dumni i uwielbiają delektować się tym trunkiem w jego najlepszej odsłonie. Dlatego też zapomnij tutaj o kawie rozpuszczalnej albo o cynamonowych wzorkach na spienionym mleku. Chodzi przecież o naturalny aromat najprawdziwszej w świecie brazylijskiej kawy!

Zobacz też jak kawa zaważyła na historii, skąd ci wszyscy imigranci i czemu akurat São Paulo

3. Samba i karnawał w Rio

Samba rzeczywiście jest typowym tradycyjnym tańcem brazylijskim i nigdzie nie znajdzie się takiej samby jak tutaj. (Brazylijczycy są z tego tytułu bardzo dumni i starają się to dodatkowo podkreślić, gdy tylko nadarzy sie po temu okazja). Wyróżniamy tu sambę jako taką, którą mogą tańczyć kobiety solo lub pary, oraz sambę de roda – taniec po kole, który jest wersją bardziej tradycyjną powstałą w stanie Bahia i będącą również efektem wpływów afrykańskich. 

Samba i karnawał to dwa byty bardzo powiązane ze sobą skojarzeniowo, ponieważ większość ludzi kojarzy przede wszystkim, lub nawet jedynie,  karnawał z Rio de Janeiro, czyli największy karnawał uliczny na świecie. Ta wersja zabawy, ze szczególnym uwzględnieniem parad szkół samby, narodziła się tutaj (chociaż podobno to Portugalczycy zapoczątkowali jakąś pierwotną wersję karnawału w sensie ogólnym) i to tutaj osiągnęła ona największe rozmiary.

Trzeba jednak powiedzieć, że tak jak sama Brazylia jest ogromna i niesamowicie różnorodna, tak i karnawał ma w różnych regionach całkowicie różne oblicza. Jest on obchodzony wszędzie bardzo hucznie, ale na pewno nie wszędzie towarzyszy mu samba, czy marsze uliczne. W wielu stanach muzyka karnawałowa czy tańce nie mają zupełnie nic wspólnego z tym wyobrażeniem, a obchody tego święta całkowicie się z nim rozmijają.

Z pewnością gdzieś w pobliżu samego karnawału opiszę wam bardziej dokładnie jak to wygląda w różnych regionach i jak sami Brazylijczycy się na to zapratrują. Zdecydowanie nie wszyscy to lubią! Bogactwo jednak jest naprawdę przeogromne. Na razie natomiast podzielę się tylko filmikiem znalezionym na yt, który pokazuje Frevo, typowe dla stanu Pernambuco, położonego na wschodzie Brazylii.

4. Fawele, bandyteria i śmierć w akcji

Morumbi favela
Nierówności społeczne Brazylii pokazane w całym blasku za pomocą jednego zdjęcia

Fawele to niestety jak najbardziej poprawne skojarzenie dotyczące Brazylii. To tutejszy odpowiednik slumsów rozciągających się wokół miast lub nawet wewnątrz nich. To miejsca niebezpieczne, ziejące biedą i wysokim odsetkiem przestępczości. W samym São Paulo można ich znaleźć pod dostatkiem. Z tego powodu wiele bardzo ładnych okolic jest otoczone wysokimi murami, aby chronić własność, i nie cieszy oczu, właśnie ze względów bezpieczeństwa. Tutaj dzielnice bezpieczne, pozbawione tego nieprzyjemnego sąsiedztwa wyceniane są bardzo wysoko, ponieważ ludzie skłonni są zapłacić naprawdę dużo za okolicę pozwalającą na wyjście z domu nawet wieczorem czy w nocy.

A teraz pytanie co oprócz zwykłej kradzieży może nam się przytrafić jeśli zbłądzimy? Czy śmierć w faweli jest prawdopodobna?TAK. Niestety może się to zdarzyć, nawet jeśli sprawca miał tylko na celu odebranie nam smarfona. A czy śmierć poza fawelą jest prawdopodobna? – TEŻ TAK. Są w Brazylii miejsca, które są bardzo bezpieczne i mają niezwykle niski odsetek przestępczości, ale jak spojrzymy na listę najniebezpieczniejszych miast świata to z 50 wymienionych miast 21 położonych jest na terenie Brazylii!!

Tutaj muszę też dodać, że o ile takie São Paulo może być niebezpieczne w niektórych miejscach lub o niektórych porach, o tyle Rio de Janeiro, które jest pierwszym miastem przychodzącym turystom na myśl, jest niebezpieczne ZAWSZE i WSZĘDZIE. Dlaczego? Ponieważ jest ono terenem bardzo górzystym i pokrytym całą masą faweli w samym środku wszystkiego. Policja praktycznie nie ma  do nich dostępu. To oznacza, że wszelkiego rodzaju kryminaliści mają tam swoje schronienie, skąd prowadzą wojnę z policją, która nieustannie próbuje się tam jednak przebić. Najczęściej kończy się to śmiercią kogoś, kto nie miał ze sprawą zupełnie nic wspólnego.

Dlatego właśnie trzeba się dobrze przyjżeć gdzie się wybieramy i niekiedy zastanowić czy warto, szczególnie jeśli chodzi o północ kraju. Jeśli jednak zachowasz odpowiednią przezorność, brazylijska bandyteria nie powinna być pierwszym co przychodzi do głowy na myśl o zwiedzaniu tego kraju.

5. Złoto

Moją ulubioną odpowiedzią na pytanie “Z czym wam się kojarzy Brazylia?” był komentarz o treści “Z płazami beznogimi. Liczę na zdjęcie jednego z nich. I ze złotem. Na złoto też liczę.” – O ile jednak płazy beznogie rzeczywiście występują w Brazylii, w klimacie tropikalnym, o tyle złota w tym kraju NIE MA. A czy kiedykolwiek ono tu było?

Odpowiedź brzmi: Tak, ALE:

Chociaż prawdą jest, że obydwie Ameryki są znane z historii o Indianach i białych poszukiwaczach złota, którzy masowo przybywali tu by się wzbogacić, to tak jak Hiszpanie złoto znaleźli, tak Portugalczycy idąc w ich ślady i próbując swoich sił w kolonialnych podbojach i niezmordowanych poszukiwaniach drogocennego kruszcu, srogo się zawiedli. Gorączka trwała, a złota nie było. Albo raczej było, ale dobrze się schowało, ponieważ Portugalczykom zajęło jakieś dwa wieki – ponad 200 lat, żeby coś tu znaleźć. Ostatecznie jednak rzeczywiście złoto w Brazylii znaleźli, w stanie Minas Gerais (Słowo “minas” oznacza właśnie kopalnie) i je wywieźli.

6. Prawacki (w złym sensie) prezydent Bolsonaro oraz Południowoamerykańska wersja azjatyckiego tygrysa gospodarczego

To wiadomość ze świata współczesnej polityki, ale jako, że celuję tu raczej w bloga podróżniczego niż politycznego, nie będę się zagłębiać przesadnie w kontrowersyjne detale polityki i ekonomii tego kraju z ostatniego dziesięciolecia. Dość powiedzieć, że dokładnie 10 lat temu, wszystko zapowiadało wzrost gospodarczy i świetlaną przyszłośc kraju, a na okładce “The Economist” z 2009r. można było zobaczyć Jezusa z Rio lecącego w kosmos, tak, jak brazylijska gospodarka tego okresu.

Czy jednak Brazylię można w związku z tym porównać do azjatyckich tygrysów gospodarczych? NIE, ponieważ ten termin odnosi się do państw, które osiągnęły bardzo wysoki rozwój i wzrost PKB w bardzo krótkim czasie i… którym udało się ten rozwój utrzymać. W przypadku Brazylii niestety, już w 2013r., czyli ledwie parę lat po pierwszym zachwycie, za prezydentury Dilmy Rousseff, “The Economist” zaskoczył świat kolejną okładką z Jezusem z Rio, tym razem spadającym na łeb na szyję, ponieważ “coś poszło nie tak” i upragniony rozwój jednak nie wypalił.

Resultado de imagem para brazil takes off blown it

Co się zaś tyczy samego prezydenta Bolsonaro, trzeba tu powiedzieć, że jest to postać bardzo kontrowersyjna, która wygrała wybory na ludzkim – jakże powszechnym! – przekonaniu, że są tylko dwie opcje. Brazylijczycy poszukiwali mocnej alternatywy  dla popularnej “lewej” strony i tutaj nagle pojawił się Bolsonaro, człowiek-nikt, wyskakujący z kapelusza po stronie “prawej” z wielkim kopem. Zero planu, zero pomysłu na wyprowadzenie państwa z kryzysu, ale za to dużo nieporawnych politycznie haseł, dużo hałasu i broń dla wszystkich.

Czy był lepszy wybór niż Bolsonaro? Oczywiście, że BYŁ. Zarówno po prawej, jak i po lewej stronie, zawsze jest więcej niż jedna opcja i zawsze jest ktoś, kto plan ma. Ale chociaż lepszy wybór był, to niestety się zmył w drugiej turze. Z jakiegoś powodu ludziom, dla których charyzma i siła przybicia jest znacznie ważniejsza niż kompetencja, jak zwykle wydawało się, że opcje są tylko dwie.

Do tego dołużmy, że na krótko przed wyborami Bolsonaro został pchnięty nożem przez tajemniczego jegomościa. W związku z tym nagle mnóstwo osób ogłosiło, że chociaż nie planowali na niego głosować to po tym, co się wydarzyło, właśnie zagłosują. No to teraz mają co chcieli. Gościa, który z braku planu robi cięcia w edukacji, na którą i tak było już za mało, bo nie ma pieniędzy ani pomysłu. Sabotuje własny kraj, który i tak już cierpi z powodu analfabetyzmu i nierówności społecznych.

7. Ta lepsza odmiana Portugalskiego

Kiedy zapytałam o skojarzenia, to było jedno z nich, ale muszę szczerze powiedzieć, że tak nieoficjalnie zdecydowanie więcej Polaków reagowało wcześniej zdziwieniem słysząc o Portugalskim, ponieważ naprawdę wiele osób kojarzy Brazylię z językiem Hiszpańskim! 

Prawda jednak leży po stronie oficjalnej, przytoczonej tu odpowiedzi. W Brazylii językiem urzędowym jest język Portugalski, gdyż ten kraj, jako jedyny spośród krajów Ameryki Południowej, był kolonią Portugalii.

Jeśli natomiast chodzi o to, czy brazylijska odmiana języka jest tą “lepszą” lub “ładniejszą”… Cóż, tak jak już wiele razy wspominałam, ten kraj jest przeogromny i w rzeczywistości nie istnieje jedna odmiana Portugalskiego, która tutaj byłaby oficjalnie przyjętą we wszystkich stanach wersją. W zależności od miejsca akcenty są różne, wymowa różna, a czasem nawet sposób przekazywania informacji jest zupełnie inny. Są na przykład stany, w których przyjętą zasadą jest mówienie z błędami. Normą jest zwracanie się do osób per “Ty” z użyciem czasownika w trzeciej osobie. Komunikat typu “Czy Ty może pójść do sklepu?” byłby całkowicie w porządku, ponieważ wszyscy dookoła tak właśnie się wypowiadają.

Bardzo wielu Brazylijczyków ma świadomość ogólnego braku poprawności językowej (zdarzyła mi się sytuacja, kiedy powiedziałam coś i usłyszałam w odpowiedzi, że zdanie jest zbyt poprawne i nikt by tego tak nie powiedział…), ale na ten moment trudno by było nad tym wszystkim zapanować. Trzeba też podkreślić, że niestety w tym kraju wciąż potężny odsetek ludzi zmaga się z analfabetyzmem, co na pewno utrudnia ogólnospołeczne zrozumienie i zastowsowanie zasad gramatycznych języka.

Najbardziej uniwersalną i znaną wersją Portugalskiego, którą zazwyczaj ludzie kojarzą z Brazylią jest odmiana z São Paulo i ta odmiana rzeczywiście jest ładniejsza, fajniejsza, lepsza i bardziej zrozumiała od wersji pochodzącej z Portugalii. Jest tak przede wszystkim dlatego, że słowa wybrzmiewają, są bardziej miękkie i przede wszystkim ZAWIERAJĄ SAMOGŁOSKI. W Portugalii niestety samogłoski zazwyczaj zostają pożarte w pośpiechu wyrzucania z siebie słów, więc jest zwyczajnie trudniej cokolwiek zrozumieć. Warto też dodać, że przed szarżowaniem w Portugalii, “bo znam język”, dobrze jest się zapoznać z podstawowymi różnicami między tymi odmianami, ponieważ można czasem kogoś niechcący obrazić.

8. Amazonia oraz karczowanie lasów deszczowych

To niestety również poprawne skojarzenie. Lasy Amazonii przynależą w większości do północnej części Brazylii i są, albo raczej powinny być, skarbem tego kraju,  docenianym i chronionym. A czy tak jest…? No niestety tak średnio i nie ma co się nad tym rozpisywać, bo przykro. Polecam zapoznać się  z wykresami i faktami dotyczącymi wycinki lasów deszczowych oraz ze smutnym obrazkiem poniżej.

Resultado de imagem para deforestation brazil

9. Bazylia

Nie, bazylia nie powinna się jakoś bardzo kojarzyć z Brazylią, chociaż brzmi podobnie. Zaskakująco jednak liczy sobie ona 35 gatunków, które na dziko rosną przede wszystkim w strefie tropikalej. No dobra, w strefie tropikalnej Afryki i Azji, czyli naprawdę ma to z Brazylią niewiele wspólnego. Ale oczywiście można ją sobie tu wychodować (właściwie to w Ameryce Południowej można znaleźć całkiem spore uprawy tej rośliny). Zresztą, tak jak i w Polsce. W ogóle bazylia to super przyprawa, bo da się wychodować prawie wszędzie. Za wyłączeniem może Sahary i Grenlandii, no i paru innych średnio przyjaznych miejsc. 

10. Upały, ciepło, ciepełko

Upały to raczej klasyczne skojarzenie jakie towarzyszy Brazylii niezależnie od pory roku i nie bez powodu. Szczególnie w grudniu czy styczniu jest to świetne miejsce, żeby się spalić i przypomnieć sobie dlaczego jednak wolimy przyjazny chłodek. To jednak nie znaczy, że ten kraj to tylko upały i że trwają one wszędzie cały rok. Jeśli ciekawi Cię jak to naprawdę wygląda i dlaczego, zobacz mój post o zimie w Brazylii. Tutaj natomiast powiem tyle: w zależności od regionu, jeśli spakowałeś/aś na wyjazd jedynie krótkie spodenki lub bikini, możesz się czasem bardzo zdziwić.

500 twarzy Brazylii

Nagłówek nawiązuje do pewnej książki, której nie polecam, ale na zakończenie chciałabym po prostu dodać, że ten kraj ma w sobie niezliczoną ilość bogactwa kulturowego i nie tylko. Od strony natury jest naprawdę piękny (zobacz sobie moje zdjęcia z Minas Gerais, jeśli brakuje Ci dowodów) i bogaty w egzotyczne owoce i roślinność. Ludzie są tu zasadniczo niezwykle pozytywni i gościnni. Nie brakuje tu jednak również ciemnej strony, niebezpieczeństw, nierówności społecznych czy biedy. Jeśli jesteś zainteresowany/a kontunuacją tematu, jakąś drugą edycją tego posta, zostaw komentarz, zobaczymy, co da się zrobić 😉 

 „Brazylia nie jest dla początkujących”

Tom jobim

6 myśli na “Brazylia – fakty, mity i ciekawostki”

  1. Ciekawy post – wg mnie Zwiastun, odcinek wprowadzający. Bo nie ukrywam, że liczę na powstanie osobnych postów w przynajmniej pierwszych pięciu podtytułach tegoż.

    1. SettlingForUnsettled

      Dzięki!! O karnawale i fawelach osobne posty na pewno będą, bo tutaj zdecydowanie nie dało się wyczerpać tematu tak łatwo. Ale może będzie takich kontynuacji więcej 😀

    1. SettlingForUnsettled

      Widzisz, a ja na wikipedię nawet nie zajrzałam 😀 Leo jak tylko usłyszał o żądzy złota to mi tu wszystko ładnie wyjaśnił 😀

  2. Bardzo ciekawy tekst, zainteresowały mnie zwłaszcza dalsze, kulturoznawcze uwagi o języku> To, że w Brazylii mówi się po Portugalsku już wiedziałem. Od strony technicznej wydaje mi się jednak, że na początku były jakieś niepotrzebne powtórzenia, a sama strona bloga nie jest zbyt czytelna przy powiększaniu w przeglądarce (pracuję na ekranie 19 cali), różne rzeczy zaczynają na siebie nachodzić. Ale sobie poradziłem, włączając tryb do czytania (Firefox ma). Pozdrawiam.

    1. SettlingForUnsettled

      O kurcze, z tym powiększeniem to w ogóle nie miałam pojęcia, że coś takiego się dzieje i muszę się porządnie zastanowić jak to rozwiązać :O wielkie dzięki za informacje!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *