Z Panamy do Brazylii, a może… Rejs dookoła świata?!

Panama

Odległe marzenia o Ameryce

Ameryka Łacińska zawsze mieściła się dość wysoko na mojej liście “do zwiedzenia”. Sama Panama bezpośrednio pojawiła się na niej w 2016r., kiedy papież Franciszek ogłosił, że to tam odbędą się kolejne ŚDM. Przecież Światowe Dni Młodzieży to świetna wymówka, żeby zwiedzić kawał świata! Trochę nie do końca miałam pomysł jak to zrobię, ani skąd wezmę na to pieniądze, ale wyobrażenie, że może z angielskim i hiszpańskim da się tam wkręcić jako wolontariusz, czy coś w tym stylu, dodało mi skrzydeł. Marzenie zaistniało po raz pierwszy, a to najważniejsze.

Plaża Santa Catarina w Panamie
Panamska plaża

Jako, że u mnie wszystko działa trochę spontanicznie – przynajmniej dla mnie – nie było aż tak wielkim zaskoczeniem, że w międzyczasie poleciałam (już po raz drugi wtedy) do Kenii, gdzieś po drodze złapałam parę infekcji i (też po raz drugi) malarię, a potem trzeba było wziąć roczną dziekankę na odchorowanie i nagle znalazłam się w Hiszpanii. Może nie dla wszystkich to brzmi jak logiczny ciąg wydarzeń, ale przecież co robić z rokiem przerwy, w którym zakazują Ci wyjazdów w tropiki, jak nie PODRÓŻOWAĆ?!

Oczywiście tutaj historia była nawet bardziej skomplikowana niż się wydaje, ale o tym może innym razem (O Hiszpanii powoli powstaje cała seria). Faktem jest, że sama Panama w mojej głowie zdążyła na ten moment zblednąć. To oczywiście nie znaczy jednak, że zupełnie wybiłam ją sobie z głowy – co to, to nie.

“Panama” po raz pierwszy… “Panama” po raz drugi… BRAZYLIA! 

Do Hiszpanii poleciałam jako Au Pair i tam poznałam Leo. Niezbyt zaskakująco, pierwszą myślą było wyrachowane “BRAZYLIJCZYK?! JUHUU, AMERYKA POŁUDNIOWA!!”. Na szczęście nie skończyło się na chłodnych kalkulacjach. Już po krótkim czasie pojawiło się realne pragnienie serca. A co ma sama Brazylia do Panamy?

W dużym skrócie w mojej głowie to brzmiało tak: “Panama to już prawie Kolumbia, a Kolumbia o krok od Brazylii, nie?” A że Brazylia ma wielkość prawie Europy, a z Panamy do Kolumbii to tylko jachtem albo przez Darien, gdzie jedynie wolno takim Cejrowskim albo przemytnikom i bandytom, to już inna sprawa… Ja tam nie od razu się w tym połapałam.

klimatyczne zaplecze sklepu w Sao Paulo
na zapleczu sklepowym w SP

“Panama”, która wcześniej była świetną opcją sama w sobie, stała się nagle moim kamuflażem. To było moje “Chcę tego gościa odwiedzić, ale trochę głupio tak cały świat przelecieć tylko dla niego, więc powiem, że lecę do Panamy na ŚDM, a Brazylię tak zahaczę przy okazji, bo to przecież rzut beretem”. No i tak powiedziałam. Rodzicom też wspomniałam o moich planach. Moja mama złapała się za głowę. Tato też, ale on to raczej tak z przymrużeniem oka. Leo z kolei nie był zachwycony moim “planem”, głównie ze względów bezpieczeństwa, no ale co zrobić!

Niespodziewany zwrot akcji – Rejs Niepodległości

Ostatecznie przede mną samą uchronił mnie jednak tato, który słysząc po raz kolejny o moich dzikich planach rzucił: “Ale po co Ci ta cała Brazylia? Przecież chciałaś do Panamy, tak? To weź Ty tę Brazylię zostaw i popłyń sobie Darem Młodzieży przez Panamę dookoła świata. – CO, KTO, GDZIE, JAK?! No komu nie zaświeciłyby się oczy na taką propozycję?!

Praktykantki na Darze Młodzieży

Już po chwili wiedziałam o co chodzi. Z okazji setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, organizowany był rejs dookoła świata, mający promować nasz kraj za granicą. Tato usłyszał o tym w radiu. Zajęło mi ledwie chwilę, żeby wyszukać konkurs umożliwiający udział w rejsie i kolejną chwilę by się do niego zgłosić. Tak naprawdę od tego momentu wszystko było w miarę proste. Konkurs dwuetapowy, podesłanie zdjęcia przedstawiającego “moją małą ojczyznę”, a w drugiej części test wiedzy historyczno-żeglarskiej, na podstawie podanych wcześniej materiałów.

To co mnie naprawdę zaskoczyło, to fakt, że nikt z moich znajomych, którym powiedziałam o konkursie, nie zechciał również wziąć udziału. Razem ze mną zgłosił się mój brat i jego – teraz już – żona. A reszta? Kiedy była szansa, jakoś nikt się nie kwapił. Kiedy już wygrałam udział, kiedy już było “po wszystkim”, nagle dookoła wielkie “wow, jak Ty to zrobiłaś, ale Ci zazdroszczę”. Halo, trzeba łapać okazję, kiedy się trafia!

Rejs Niepodległości potwierdzony – co dalej?

Tak naprawdę dopiero zostawszy już laureatką dowiedziałam się o wszystkim, co w ogóle związane z całą podróżą. Informacje były bardzo mieszane już od początku. Wszystko zmieniało się z ogromną prędkością. Dopiero będąc już laureatami konkursu, wszyscy powoli dowiadywaliśmy się jak będą tak naprawdę wyglądać poszczególne etapy rejsu i kto w którym z nich będzie brał udział.

Moim pierwotnym odcinkiem miała być trasa Lizbona – Kapsztad. Ostatecznie taki odcinek nawet nie istniał. W “drugim rozdaniu” otrzymałam trasę Szczecin – Teneryfa. To zdawało się być degradacją i wielką niesprawiedliwością, biorąc pod uwagę mój wysoki wynik w konkursie i wcześniejsze obietnice. Ostatecznie przyznano mi etap Panama – Gdynia, który był etapem najdłuższym i – jak się dopiero później okazało – najbardziej atrakcyjnym ze względu na liczbę portów.

Dar Młodzieży w porcie

Gdzie w tym wszystkim Panama?

Samo uczestnictwo w ŚDM w Panamie było oddzielną częścią nagrody. Każdy z laureatów mógł do Panamy polecieć, niezależnie od etapu rejsu, w którym brał udział. Zapewnione były nie tylko obchody centralne, ale również dni w diecezjach. W tym konkursie opłacone za nas było absolutnie wszystko, oprócz Morskiego Świadectwa Zdrowia, które musieliśmy wyrobić sobie na własną rękę (a o którym dowiedziałam się dopiero po zakwalifikowaniu) i ewentualnie wizy, jeśli ktoś – tak jak ja – otrzymał etap z przelotem np przez Stany Zjednoczone.

Praktykanci na bukszprycie Daru Młodzieży
Praktykanci na bukszprycie Daru Młodzieży

A co z Brazylią?

Ameryka Łacińska z okna samolotu

W Brazylii, jak wiecie, jestem już od prawie pół roku, co znaczy, że jednak nam się to poukładało. Jak to w relacjach bywa, z czasem wszystko się klaruje, a wtedy nie trzeba udawać, że nie o siebie nam chodzi.  To jeden z powodów, dla których Rejs Niepodległości, który z początku brzmiał dla mnie jak fantastyczna przygoda, nie okazał się nią być tak w 100%. (To oczywiście nie znaczy, że przygodą nie był. Po prostu nie aż tak fantastyczną).

Praktycznie bezpośrednio przed ŚDM spędzałam Święta Bożego Narodzenia i sylwestra w São Paulo. (Nie spłukałam się kompletnie dzięki wcześniejszej pracy w Szwajcarii). Potem trzeba było szybko wracać do Polski, przepakować torby i zbierać się na przeprawę przez Atlantyk. Lecąc do Panamy, wiedziałam już jednak, że po powrocie z rejsu wybieram się do Brazylii znowu, tym razem na pół roku i muszę przyznać, że częsty wymuszony brak kontaktu w czasie podróży i samo oczekiwanie były trudne.

szopka na Boże Narodzenie w SP
Boże Narodzenie w SP

I to na tyle, tytułem wstępu. Ale sprawdźcie też jak było na samym Rejsie

1 myśl na “Z Panamy do Brazylii, a może… Rejs dookoła świata?!”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *